Piszę to FanFiction ponieważ Dramione to mój ulubiony paring :) Mam nadzieję, że się wam spodoba. Oczywiście, większość i tak się różni od rzeczywistości z książki, ale o to właśnie chodzi w FanFiction :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Dramione. Rozdział III




DRAMIONE 
Rozdział III

Wbiegłam do pokoju wspólnego jak oparzona
- Ginny chodź szybko ! Do sypialni ! Muszę Ci coś powiedzieć - zabrzmiałam jak furiatka
Złapałam przyjaciółkę za rękę i wbiegłyśmy do sypialni
- Ale o co cho ... -  nie dokończyła - JADĘ DO BUŁGARII Z DRACO !
Nie wytrzymała, parsknęła śmiechem.
- I co w tym złego? Może naprawdę się zmienił. W sumie to nie złe ciacho, więc czemu tak wariujesz. - ze spokojem odpowiedziała mi Ginny
Spojrzałam się na nią jak na wariatkę, tacy jak on nigdy się nie zmieniają. Jak mogę spędzić te kilka dni z osobą którą nie cierpię od pierwszego dnia w Hogwarcie ?
- No co fajna przygoda będzie, w sumie jesteś już dorosła, jeżeli wiesz o co mi chodzi - i puściła mi oczko .
- Niby ja z nim? Pogłupiałaś już do reszty. Że ja mam to zrobić z Draco Malfoyem. Mój pierwszy raz?  - wybałuszyłam oczy i stałam w osłupieniu
- No w sumie, możesz się trochę poopierać... - dodała
To nie moja przyjaciółka, nie wierzę w to co mówi.
- Pomóc Ci się spakować ? - spytała
- Jasne
Po zapakowaniu ubrań, Ginny wyśmiała moją bieliznę. W końcu od kiedy 18 latki chodzą w majtki w misie.
Poszłam do łazienki po szczoteczkę i pastę, a z sypialni buchnął fioletowy obłok.
- Co czarowałaś? - spytałam podejrzliwie
- A nic, takie tam.. - dodała speszona.
Pożegnałam się z wszystkimi Gryfonami, i wyszłam z kufrem przed Hogwart gdzie czekał na mnie Malfoy.
- Mam nadzieję, że spakowałaś coś seksownego na naszą wycieczkę - nie odpowiedziałam, zza wierzy wyłoniła się profesor McGonagall wraz z Hagridem.
- A więc polecicie na testralach - powiedział Hagrid i głaskał jakby powietrze. - Są niewidzialne dla mugoli oraz dla czarodzieji którzy nigdy nie widzieli jak ktoś umiera, więc może być trochę trudno, ale dacie rade.
- Ja je widzę - powiedział cicho Malfoy. - Widziałem jak mój dziadek umiera - zrobiło mi się jego trochę smutno. Ale wtedy Hagrid założył nasze bagaże na uprząż założoną na testralach, a my jakimś cudem weszliśmy na nie.
- Nie bójcie się znają drogę - powiedziała profesor, i pomachała na pożegnanie
No to zapowiada się podróż w przemiłym towarzystwie. Za sobą usłyszałam śmiech Malfoya.
 - Co Granger, zdenerowowana? Pierwszy raz, sam na sam z Draco Malfoyem. - irytował mnie - w sumie gdybym był tobą też bym był zdenerwowany. Mam nadzieję, że dadzą nam jeden pokój, i będę mógł wypróbować zdolności naszej utalentowaniej Gryfonki.
- Skończ już, bo zaraz czymś w Ciebie rzucę! - krzyknełam - Mam nadzieję, że będziemy mieli sypialnie w dwóch odległych końcach zamków, bo nie zniosłabym, że gdzieś blisko mnie śpi taki karaluch jak ty! - dokończyłam
- Oh, Granger, wiesz, że tego chcesz, tak samo jak ja. Pragniesz mnie widzę to po tobie, a ja pragnę Ciebie. Odpuść już. - powiedział bardzo spokojnym głosem kiedy we mnie sie już gotowało.
- Nie denerwuj się, tak się tylko z Tobą droczę, czemu miałbym Cię wkurzyć? Żebyś rzuciła we mnie zaklęciem i żebym spadł z testrala. Nie dorzeczne. - teraz starał się mówić trochę normalniej, ale dalej jego obecność irytowała mnie. - Jak myślisz, po co lecimy? Nie musi być coś aż tak ważnego jeżeli wysłali nas, bo wtedy będziemy rozproszeni czymś innym. - i znowu się zaczeło.
- Skończ już, denerwujesz mnie. Przestań gadać chodź na chwilę.
Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu. Może i lepiej, i tak nie miałam z nim o czym rozmawiać.  Jedyne co się stało podczas tej podróży to, to, że sprawił, że zaczął mi się jeszcze bardziej podobać. Przecież zawsze byłam dla niego szlamą, co się zmieniło?! Nie jestem łatwa oprę się jego urodzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz