" Dramione "
Rozdział I
Wracałam z lekcji eliksirów u Snape'a do dormitorium Gryffindoru. Nikt nie był zadowolony po lekcji z profesorem, w sumie on sam też wyjątkowo nie był. Dzisiaj wyzwał nas od idiotów i wygonił z lochów. Stwierdził, iż nie umiemy uwarzyć najprostszych eliksirów to nie zasługujemy na pobyt w jego obecności. Nagle usłyszałam znajomy śmiech za plecami. To był Malfoy.
- Co Granger, gdzie się tak śpieszysz? Gdybyś nie była zwykłą szlamą nie musiałabyś się tyle uczyć co my, czarodzieje czystej krwi - roześmiał się. Oczekiwał, że zobaczy w moich oczach łzy, tak jak kiedyś. Niestety, uodporniłam się na jego zaczepki. Odwróciłam się szybkim ruchem i z różdżkom w ręce krzyknęłam
- Incarceurs! - w jednej chwili pęta unieruchomiły Dracona. Na jego twarzy pojawiło się zażenowanie i złość - No i co? Jakoś zwykła "szlama" potrafi więcej niż czystej krwi czarodziej. Talentu z mlekiem matki nie wyssiesz. - Uśmiechnęłam się do niego w złości. Po chwili usłyszałam stukot obcasów na schodach i jak najszybciej cofnęłam zaklęcie.
Zza rogu wyłoniła się znajoma nam postać z kokiem na głowie.
- Co tu za zamieszanie, Granger, Malfoy? - Spytała profesor McGonagall - A nic takiego, po prostu rozmawiamy - szybko odparł Draco. - No to dobrze - i odeszła.
- Wiesz co Hermiona ?
- Nie odzywaj się do mnie! - wciąż miałam ochotę rzucić na niego jakieś zaklęcie.
- Niby jesteś zwykłą szlamą, ale dla Ciebie jakoś bym przeżył, że zbrudzę moj ród. - zaśmiał się tak jak zawsze, i poszedł w stronę wierzy Slytherinu. - Pieprzony ślizgon - pomyślałam i podeszłam do portretu Grubej Damy.
- Cytrynowe dropsy - powiedziałam hasło i weszłam do naszego pokoju wspólnego.
- Cześć Hermiona, coś taka wkurzona ? - spytała od razu Ginny na wstępie. - Po prostu, tak zawsze mam jak widze Malfoya. Nic specjalnego. - odparłam
- A co tym razem ?
- Znowu nazwał mnie szlamą, nie wytrzymałam, rzuciłam zaklęcie. Na szczęście zdążyłam go odczarować zanim to wszystko zobaczyła McGonagall.
- Nakablował ? - spytała z ciekawością Ginny
- Najdziwniejsze było to, że właśnie nie. A potem usłyszałam, że dla mnie by zbrudził swój ród.
W tej chwili usłyszałam śmiech rudowłosej przyjaciółki.
- Jestem zmęczona. Pouczę się jeszcze trochę na transmutację i idę spać. - powiedziałam ziewając.
- No to cześć!
Myślałam o tym wszystkim leżąc w łóżku. Wpatrywałam się w sklepienie sufitu, wciąż rozmyślałam nad słowami Draco, nie mogłam uwierzyć, że coś takiego kiedyś powie. Eh, myślę, jak prosta mugolska dziewczyna, której kolega ze szkoły powiedział "cześć" a ona już snuje z nim plany na przyszłość. Możliwe, że Malfoy był przystojny, ale jego charakter sprawiał, że dla mnie wyglądał gorzej niż troll górski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz